2012 zaczął się od jakiejś zmiany w mojej świadomości. Do tej pory nie myślałem na serio o wyjeździe z Polski. Teraz furtka została otwarta. Oczywiście nie znaczy to, że wyjadę. Ale czuję, że mój czas w Polsce już się wypalił i mogę wyjechać. Do tego będę dążył a co się wydarzy – zobaczymy…
Wczorajszy dzień przyniósł kolejną zmianę. Generalnie ostatnio meczę się sam ze sobą. Jakoś trudno mi poukładać sobie dzień, uporządkować tak, żeby na wszystko znaleźć czas. Te myśli mi się tak kłębiły od dłuższego czasu w głowie. I prośba, żeby coś się zmieniło, żeby życie wróciło na pozytywne tory. I wydarzyło się COŚ…
Z perspektywy życia codziennego zwyczajny wypadek. Przyczyna: zdenerwował mnie mój synek. Reakcja: ze złością odstawiłem na półkę pusty słoik. Skutek: sześć szwów na dłoni.
Z perspektywy intuicyjnej – energia znalazła inne ujście. Dopalają się resztki spraw, kończy się pewien trudny okres w moim życiu.


