
W wyższych stanach praktyki medytacyjnej (sadhana) ludzie czują, że wszystkie żywe stworzenia są im bliskie. Tacy ludzie niosą pomoc wszystkim stworzeniom rozumiejąc ich smutki i radości.
Ten urok życia nie dotyczy wyłącznie flory i fauny, ale wszystkiego, nawet obiektów nieożywionych – złota, żelaza, wody, wszystkiego – wszystko w tym wszechświecie żyje, wszystko tańczy w rytmie Najwyższej Świadomości.
Gdy brakuje takiej duchowej mentalności, ludzie myślą: „JA robię, JA daję, to zrobiłem JA, tamto zrobiłem JA…” I chociaż na tym etapie ludzie również podążają ścieżką sadhany, jest w nich pewien defekt. Ich umysły nie inspirują innych, ich umysły nie mają kontaktu z umysłami innych ludzi. Nie odczuwają oni słodyczy pozostałych „Ja” ponieważ są zbyt zajęci sobą. Ich podejście jest błędne, ich ścieżka nie jest ścieżką Neohumanizmu.
Kiedy duchowi aspiranci, wkraczając w ostatnią fazę praktyki, stają się jednym z Najwyższą Świadomością, zanika wszelka dwoistość. Uświadamiają sobie wówczas, że wszystko jest w Nim, wszystko od Niego pochodzi, pozostaje w Nim i do Niego wraca. Kwestia dwoistości nie istniała. Wszystko staje się ich, a oni stają się wszystkim.
P.R.Sarkar